Gdy usłyszałam cichy chichot Roksany, zamarłam. Stałam chwilę w miejscu, gdy to zobaczyłam- wtuleni w siebie Jasiek i Roksana, trzymający się za ręce. Poczułam rozdzierający ból, wydobyłam z siebie krzyk i upadłam, poczułam na swoim ciele ciepłe ręce.
****
- Jasiek, chodźmy stąd. On się nią zajmie.
- To moja przyjaciółka - usłyszałam głosy.
Z całej siły spróbowałam podnieść powieki, aż w końcu mi się udało.
- Gdzie ja jestem?
- W moim domu. Zemdlałaś.
Wysiliłam wzrok i ujrzałam Roksanę i Janka.- Co oni tu robią?
- Przyszli ze mną.
- Niech stąd wyjdą.
- Wera, ale..
- Wyjdź mówię!
Zaniepokojony Filip, wyprosił parę z pokoju.
- Co się stało?
- Po prostu nie chcę nikogo widzieć. Źle się czuję.- Mam wyjść.
- Nie. Ty to co innego.
- Na prawdę?
- Na prawdę. Tylko ty mnie rozumiesz i wspierasz.
- Tak jest jak się kogoś kocha.
- Kocha?
- Tak. Już dawno ci to chciałem powiedzieć, ale...
Spojrzałam na Filipa i po prostu się w niego wtuliłam. Chłopak odwzajemnił uścisk. Czułam się wtedy tak bezpiecznie...
Next :) Jak najszybciej plisss
OdpowiedzUsuń