sobota, 10 października 2015

18.

Kompletnie wycięczona wstałam z łóżka i weszłam do łazienki. Gdy się odświeżyłam, zjadłam śniadanie. Zabrałam torbę ze stołu i wyszłam z domu.
Gdy usłyszałam cichy chichot Roksany, zamarłam. Stałam chwilę w miejscu, gdy to zobaczyłam- wtuleni w siebie  Jasiek i Roksana, trzymający się za ręce. 
Poczułam rozdzierający ból, wydobyłam z siebie krzyk i upadłam, poczułam na swoim ciele ciepłe ręce. 
****
- Jasiek, chodźmy stąd. On się nią zajmie. 
- To moja przyjaciółka - usłyszałam głosy.
Z całej siły spróbowałam podnieść powieki, aż w końcu mi się udało. 
- Gdzie ja jestem?
- W moim domu. Zemdlałaś. 
Wysiliłam wzrok i ujrzałam Roksanę i Janka.
- Co oni tu robią?
- Przyszli ze mną. 
- Niech stąd wyjdą.
- Wera, ale..
- Wyjdź mówię!
Zaniepokojony Filip, wyprosił parę z pokoju.
- Co się stało?
- Po prostu nie chcę nikogo widzieć. Źle się czuję.
- Mam wyjść.
- Nie. Ty to co innego.
- Na prawdę?
- Na prawdę. Tylko ty mnie rozumiesz i wspierasz.
- Tak jest jak się kogoś kocha.
- Kocha?
- Tak. Już dawno ci to chciałem powiedzieć, ale...
Spojrzałam na Filipa i po prostu się w niego wtuliłam. Chłopak odwzajemnił uścisk. Czułam się wtedy tak bezpiecznie...



 

1 komentarz: