niedziela, 27 września 2015

14.

Spojrzałam na zegarek. 11.00. Za godzinę przyjedzie Janek. Strasznie się stresuję. To będzie mój pierwszy filmik...
Weszłam do łazienki i wzięłam prysznic. Włożyłam jeansowe spodenki i T-shirt. Spojrzałam w lusterko. Włosy swobodnie opadały mi na ramiona. Wyszłam z łazienki, korzystając z nieobecności rodziców, weszłam do pokoju i zaczęłam nucić.
Śpiewając czułam, że żyję i świetnie się przy tym bawiłam. Nagle usłyszałam cichy chichot. Gdy się odwróciłam, oniemiałam. W progu, oparty o ścianę stał Janek z głupim uśmieszkiem.
- No, no. Co ja tu widzę?
- Przymknij się! 
- Nie, no dlaczego? Bardzo mi się podobało.
- Nie zgrywaj się.
- Ale ja na serio! Nie myślałaś o karierze piosenkarki?
- Przestań, bo zmienię zdanie co do ciebie.
- Okey. Zajmijmy się nagrywaniem.
- Tak. Masz rację. Przygotowałeś jakieś fakty? 
- No, a jak inaczej. Będziesz się turlać po ulicy.
- Bardzo śmieszne! Nie zapomnij, że jestem Firanką i temat "Jan" nie jest dla mnie obcy.
-  Tak, tak wiem, ale i tak cię zmiotę.

~ @ ~
  Werczi: Hej! Tu Weronika. Jak już pewnie wiecie nowa na YouTubie! 
JDabrowsky: A dzisiaj gościnnie u Werczi- ja! Jan Dąbrowski, duchowy przewodnik Werki. Naszą nowość, możecie już podziwiać u mnie! Zapraszam!
Werczi: Nie przedłużając. Dziś zagramy w "Ukrytą prawdę" . Już wyjaśniam co będziemy robić.
JDabrowsky: Nudaaa! Tak się nie wzniesiesz na szczyt. Ci nowicjusze. Ja wyjaśnię..
Werczi: Nie ma mowy.  A, więc gra polega na opisaniu drugiej osobie trzech historii, ale tylko jedna z nich jest prawdziwa..
JDabrowsky: Druga osoba musi zgadnąć, co jest prawdą, a jeśli jej się nie uda musi wykonać wyzwanie od drugiej osoby.
Werczi: Zagmatfane? Tylko wam się tak wydaję. Janek po prostu nie umie tłumaczyć.
JDabrowsky: Nie przeginaj! Zaczynajmy.
Werczi: 
1. Jak byłam mała to zwymiotowałam na babcię.
2. Kiedyś rzuciłam się w pościg za samochodem i biegłam tak przez dwie ulice.
3. Jak byłam mała to wpadłam w błoto i później płakałam przez tydzień.
JDabrowsky: To nie fair. Wszystko mogło się wydarzyć.
Werczi: Nie prawda!
JDabrowsky: Okey. Obstawiam to z babcią. 
Werczi: Nie!! Wpadłąm kiedyś w błoto!
JDabrowsky: Ryczałaś cały tydzień?
Werczi: Tak, ale w końcu zabrakło mi łez. A więc twoim zadaniem jest pójście do sąsiadów i taniec specjalnie dla pani domu.
JDabrowsky: Oszalałaś! Pomyślą, że jestem nienormalny.
Werczi: A nie jesteś? Ruszaj się.
JDabrowsky: Nie jestem. Dobra idę.
( Gdy weszliśmy do sąsiadów Jasiek zawołał sąsiadkę i zatańczył dla niej zabawny taniec. Kobieta była wzburzona i Janek oberwał w twarz patelnią. Przepraszam, Jasiek)
JDabrowsky: Teraz moja kolej. Odegram się, zobaczysz.
Werczi: No dawaj.
JDabrowsky: 
1. Uwielbiam psychofanki. Są gotowe zrobić dla mnie wszystko.
2. Jestem uzależniony od telewizji. Nie mogę przestać się na nią patrzeć.    
3. Gdy byłem na spotkaniu w Katowicach fanki rzuciły się na samochód, którym przyjechałem.
Werczi: Mogłeś się bardziej postarać. Prawdziwa jest ta o Katowicach.
JDabrowsky: Tak..
Werczi: Mówiłam, że wiem o tobie wszystko. 
JDabrowsky: Jeszcze zobaczymy.
[ .............................................................................................................................................]
Werczi: To wszytko na dzisiaj. Dzięki za uwagę. Wpadajcie na kanał Jaśka!
JDabrowsky: A jeśli się wam podobało  dawajcie łapki w górę! Pa! 

~ @ ~
 





 

sobota, 26 września 2015

13.

- No w końcu! Wszędzie cię szukałam. Gdzie byłeś wczoraj?
- Przepraszam, wczoraj mnie nie było na uczelni. Wypadło mi coś. A po co mnie szukałaś?
- Wiesz, myślałam nad tym co mi powiedziałeś.
- Ach tak? I co?
- I sądzę, że niebawem spróbuję z YouTube. 
- To świetnie, ale wiesz, że nie musisz tego robić ze względu na mnie?
- Nie robię tego ze względu na ciebie, po prostu chcę. Jesteś moim idolem, ale traktuję cię teraz jak przyjaciela.
- To super. Kiedy chcesz zacząć?
- Niebawem.
- Moja krew.
- No niestety. Ale pomożesz mi się za klimatyzować w tym świecie.  
- No jasne, że tak. To jak, zbieraj pomysły i lecimy.
- Jasne, dam ci znać.
- Kiedy?
- Wkrótce.
- Skubana.
- Mam to po tobie.
- Te nawyki Firanek.
- No niestety, ty je tego nauczyłeś.
- I za to was kocham.


 

piątek, 25 września 2015

12.

Otworzyłam oczy i spojrzałam na zegarek. 2.00 w nocy.
"Nadawałabyś się na YouTuberkę"- te słowa krążyły w mojej głowie jak szalone. Czy Janek mówił na serio? Zastanawia mnie ten temat. Może to nie jest głupia myśl? W końcu zawsze lubiłam montować, a występowanie też nie jest złe. Może Janek ma rację i powinnam spróbować? Chcąc wypędzić z głowy myśli o YouTube, zeszłam do kuchni i wlałam sobie soku. Wracając, jednak nadal myślałam. To mogłaby być niezła przygoda i doświadczenie. W końcu, jeśli mi się nie spodoba, mogę zakończyć pracę nad filmami. Jeszcze długo nad tym myślałam, ale w końcu podjęłam decyzję. Jednak zasnęłam dopiero nad ranem, co miało dla mnie koszmarne skutki.
* * *
Od rana dostałam już dwie uwagi i naganę za spanie na wykładach. Na dodatek źle się czułam i bardzo dobrze odczułam wczorajszą noc.
Przez pół dnia szukałam też Janka, ale nigdzie go nie znalazłam. 
Ten dzień nie zaczął się dobrze i tak samo zakończył...




czwartek, 24 września 2015

11.

Bardzo się denerwuję. Janek właśnie wstawił film z moim udziałem na YouTube. Na pewno ludzie z uczelni go zobaczą, a co jeśli się im nie spodoba?
* * *
Chwiejnym ruchem weszłam na uczelnię. Nagle ktoś krzyknął moje imię i wszyscy automatycznie się odwrócili. Zamarłam. Przełknęłam ślinę i ruszyłam. Wszyscy zaczęli klaskać. Zdziwiona patrzyłam na nich, nie wiedząc o co chodzi. Na szczęście podbiegła do mnie Sara.
- Ale to był odlot!!
- O co im chodzi?
- Jak to co? Widzieli cię u Jaśka. Podziwiają, że tak szybko cię polubił i oczywiście za twoje zachowanie. Jesteś genialna. Wyszło na prawdę super.
Zdziwiona ruszyłam w stronę sali. Kilka osób gratulowało mi po drodze. Było to na prawdę  miło.
* * *
- Hej. Widzę, że publika cię kocha.
- Nie żartuj sobie.
- Nie żartuję. Masz talent.
- Jasne..
- Wiesz co ci powiem?
- Nie, oświeć mnie.
- Nadała byś się na YouTuberke.
- Coo? Ja?? Chyba jesteś niepoważny.
- Na prawdę, nie myślałaś o tym?
- Może kiedyś, ale to przeszłość.
- Weronika, przecież kamera cię kocha.
- Przestań! Nie ma mowy.
- Szkoda. Fajnie byłoby cię oglądać.
- Nie rozśmieszaj mnie.
- Ja tu na poważnie, a ty mnie wyśmiewasz. Te kobiety.
- Tak bywa. Idziemy, czy zostajesz?
- Chodźmy.



 

niedziela, 20 września 2015

10.

Zapukałam niepewnie do drzwi. Po chwili otworzyły się one z lekkim zgrzytem.
- Przyszłaś.
- A jak bym mogła nie przyjść.
- No tak, wejdź.
- Dziękuję.
- Chłopaki, poznajcie Weronikę.
- Cześć-
- Hej-
- Siemka-
- Elo- 
- To jak? Nagrywamy?
- Mogę iść najpierw do toalety?
- Tak. Po prawo.
- Dzięki.
Weszłam do łazienki. Spojrzałam w lusterko. Lekko zaróżowione poliki, zakręcone włosy, opadają na ramiona. Koszula i spodenki z szelkami. To chyba dobry strój. Po krótkich oględzinach, wróciłam do chłopaków. Ci oczywiście już bawili się w najlepsze.
- Co robicie?
- Kiślu chce zjeść mojego lizaka!
- Bo on wygląda tak apetycznie. Janek weź się podziel.
- Nie!
- Janek, nie bądź dzieckiem. Oddaj mu lizaka, kupię ci nowego.
- Ale ten jest wyjątkowy, bo od fanki.
- Halo! Ja też jestem fanką!
- Ach..
- Dobra. To nagrywamy?
- Tak.
- Ja zamawiam miejsce obok Weroniki.
- Nie ma mowy, Filipie! To moja foczka.
- A ja usiądę obok Kiśielka.
- Wy dziewczyny zawsze coś psujecie!
- Taka nasza natura! To co mam robić?
- Tańczyć! 
- Tyle to sama wiem! A konkretniej?
Gdy chłopcy raczyli mi wyjaśnić moją rolę, chciało mi się śmiać. Jednak udając powagę ustawiłam się na miejscu mi wyznaczonym.
Nagrywanie szło nam bardzo szybko i świetnie się przy tym bawiliśmy. Kilka razy zaliczyłam glebę, dzięki Jankowi i znalazłam się ponad ziemią, dzięki Filipowi. Bardzo spodobała mi się ta "praca" i co raz bardziej zaczęło mnie kręcić nagrywanie...



 

9.

Włożyłam czarną sukienkę, a włosy związałam w warkocz.
.. Nagle ktoś zapukał do drzwi ..
 **
- Dzień dobry. Przyszedłem po Weronikę.
- Dzień Dobry. Werka!! Kolega!!!
- Kto?!
- Eee..
- Janek.
- Janek!!!
- Zaraz zejdę!
- To ty jesteś ten Janek Werki?
- No chyba ja.
- Dzięki mamo, pa.
**
- Strasznie cię męczyła?
- Nie. Przynajmniej mogę nazwać się twoim Jankiem.
- O, Boże, ale wstyd.
- Nie, no przestań!
- To co dzisiaj?
- Tańce skubańce z Kiślem, Smavem i Thorkiem.
- Brzmi ciekawie.
- Może, chcesz dołączyć?
- Ja? Nie, no co ty.
- No wiesz. Można by sprawdzić jak ci idzie przed kamerą.
- Czy ja wiem... 
- Ale ja wiem. A, więc u mnie o 17.
- Jest problem. Nie wiem, gdzie mieszkasz.
- Napiszę ci.
- A, jednak to ty potrzebowałeś mojego numeru!  
- Masz mnie.
- No, dobra. Pośpieszmy się, bo się spóźnimy.
- Masz rację.





 
  
 

sobota, 19 września 2015

8.

- Idziemy?
- Idziemy.
Idąc przez drogę, nadal nie mogłam uwierzyć, że tuż obok mnie idzie Janek.
Ten Janek, którego tak kocham.
Ten, którego podziwiam ponad wszystko. 
Ten, który jest moim największym idolem.
Ten, z którym tak bardzo chciałam się spotkać.
Teraz tak po prostu idę z nim ramię w ramię na kawę. Przecież to marzenie każdej fanki. Dziwne, że takie szczęście spotkało właśnie mnie. Nadal myślę, że to jakiś sen.
- To.. co teraz nagrywasz?
- Na razie nie mogę nic zdradzić.
- No proszę. Nie bądź taka świnia.
- Nie mogę..
- Ale ty jesteś. Właśnie straciłeś fankę.
- Czyli kogo?
- Mnie głupku!
- Nie zrobisz mi tego.
- Zdziwisz się.
- Zostawisz biednego Jasia w potrzebie?
 Całkowicie rozbawiona pokiwałam głową.
- Nie.
- Wiedziałem. I po tym się poznaję prawdziwą Firankę.
- Hej to ja! I moje ukulele nienastrugane..  
- Kiedyś miałem, kiedyś miałem..
Zaczęliśmy śmiać się sami z siebie i już całkiem rozbawieni śpiewaliśmy piosenkę Jasia. Szliśmy tak przez ulicę i pewnie wyglądaliśmy jak idioci na haju. Jednak świetnie się bawiłam w towarzystwie mojego idola i nic innego mnie nie obchodziło. Nigdy nie pomyślałam, że mogę zaprzyjaźnić się z moim idolem i, że będzie to, aż tak cudowne. Gdy doszliśmy do kawiarenki, Jasiek zamówił kawę,a ja nadal śmiejąc się z naszego wybuchu głupawki, zajęłam miejsce.
- Kawa dla pani.
- Dziękuję
- To było chore.
- Oj,było było.
- Muszę ci powiedzieć, że coraz bardziej mnie zaciekawiasz.
- Tak, jak ty mnie. tylko jest mała różnica, wiem o tobie chyba wszystko.
- Spokojnie, ja to nadrobię.
- Oczywiście.
- To pokażesz mi tą przeróbkę?
- Jasne.
Chłopak usiadł obok mnie. Ręce trzęsły mi się jak szalone, ale jakoś opanowałam sprzęt i włączyłam nagranie. Ale wcale mnie ono nie obchodziło. 
Spoglądałam na Janka, na jego dołeczki, uśmiech, włosy, oczy, pieprzyk. Był idealny w każdym calu.
- Chcesz zrobić zdjęcie? Będzie na dłużej.
- Emm.. Przepraszam, ale nadal nie wierzę, że ty tu jesteś... ze mną.
- To uwierz. Jeszcze cię trochę pomęczę.
- Ale mi to nie przeszkadza.
- Jeszcze zacznie.
- Raczej nie.
Rozmawialiśmy tak całe popołudnie i powiem szczerze, że bardzo się zżyłam z Jaśkiem.
 

7.

Zdenerwowana szłam przez korytarz, obracając w ręku tablet.
- Hej-
- Hej-
- O co chodziło wczoraj Jankowi? 
- Jak to o co?
- Podszedł do mnie, dał mi tę kartkę i powiedział, że to od ciebie. Wiesz coś o tym?
- Co? Ja myślałam, że ty go o to prosiłaś.
- Nie. Sama potrafię sobie poradzić. Naprawdę tak ci powiedział?
- Tak. A to oszust. Ale jaki słodki oszust..
- Ależ on kochany dla was. Od razu telefon chce.
- Przestań! Jest kochany i to bardzo.
- No przystojny jest, ale nic więcej w nim nie widzę.
- A ja widzę i to wiele rzeczy. A tak w ogóle to nie widziałaś go gdzieś dzisiaj?
- W sumie to tak. Spójrz-
- Hej dziewczyny-
- Hej. Wiecie co ja już pójdę. Pa.
- Wiesz chciałem zapytać cię jak ci idzie z filmem. Wiem, że to dopiero jeden dzień, ale nie mogę się doczekać, aż zobaczę twoją przeróbkę. Oczywiście, nie pośpieszam cię.
- Właściwie, to szukałam cię, żeby ci powiedzieć, że skończyłam.
- Żartujesz?
- Nie. No co ty, mówię serio.
- Wow. Genialnie. Naprawdę jesteś niepowtarzalna.
- Dzięki.
- Wiesz jest sprawa.
- Jaka?
- Może chciałabyś iść dziś na jakąś kawę?
- Z chęcią.
- Fajnie, to widzimy się później.
- Widzimy... 

piątek, 18 września 2015

6.

Obudziłam się godzinę wcześniej. Muszę w końcu jakoś wyglądać. Wzięłam długi prysznic. Założyłam czarną koszulkę " JDWear"  i jeansowe spodenki. Na nogi założyłam trampki. Włosy związałam w wysokiego koka. Umalowałam lekko rzęsy,a na usta nałożyłam błyszczyk. Wyszłam z łazienki, zjadłam porządne śniadanie, założyłam torbę na ramię i wyszłam z domu.
Miałam jeszcze dużo czasu, więc postanowiłam się przejść.
Na uczelnię dotarłam lekko przed czasem, więc usiadłam na ławce i wyciągnęłam telefon. Nagle ktoś usiadł obok mnie.
- Czyżby moja mordka? - w kompletnym szoku spojrzałam na Janka.
- Tak.
- Jesteś inna.
- Inna?
- Tak. Jesteś raczej skryta, ale wcale nie jesteś szarą myszką. Umiesz też opanować emocje, a to potrafi małą liczba Firanek.
- Hihi. Jestem wyjątkowa.
- Opowiesz mi coś o sobie?
- A,więc lubię pisać, żartować, tańczyć i śpiewać. Lubię też montować filmy.
- Montujesz?
- Tak trochę.
- A lubisz występować w filmach, przedstawieniach?
- Czy ja wiem? Nigdy się nad tym nie zastanawiałam.
- Może chciałabyś mi pomóc?
- W czym?
- W montażu filmu. Sprawdzimy twoje umiejętności.
- Naprawdę?
- No tak!
- Z chęcią.
- To super. Masz coś na co mógłbym ci przesłać?
- Tak[...]. To fanfiction?
- Tak.
- A co mam z nim zrobić?
- Może ty masz jakiś pomysł?
- No w sumie, to mam.
- To fajnie. Wiesz... Sara mnie prosiła, żebym..ten.. jej przyniósł twój numer na kartce. Napiszesz?
- Sara, powiadasz?
- No tak.
- No okey. Ale tylko Sara może go dostać.
- Chciałabyś..
- Ej!- chłopak ostatni raz posłał mi uśmiech i odszedł w stronę innej sali. To chyba najcudowniejsze co mogło mnie tu spotkać....



 

5.

Wbiegłam jak szalona do domu.
- Mamo! Mamo!
- Co się dzieję? Pali się czy co?- mama wyłoniła się zza ściany.
- Nie uwierzysz co mnie dzisiaj spotkało!
- Co się stało? Coraz bardziej się martwię o twoje zdrowie. Masz gorączkę?
- Nie! To nic złego!
- No to co? Oświeć mnie!
- Boże! Nie zgadniesz kogo spotkałam na uczelni!!!
- No kogo?
- Jasia!
- Jasia?
- Dąbrowskiego!!!
- Tego YouTubera?
- Nie, tego YouTubera!! Tylko mojego Jasia!  Najlepszego z najlepszych!
- Na pewno dobrze się czujesz?
- Ja mówię serio!! On się uczy na tej samej uczelni co ja! Czy to nie cud? Nawet się ze mną przywitał!
- I co? Rzuciłaś się na niego jak małpa na banana? 
- Bardzo śmieszne!
- A poznałaś tam kogoś, oprócz tego Dąbrowskiego? 
- Tak. Taką Sarę, ale mamo, nadal nie mogę w to uwierzyć!!
- Tak, tak. Siadaj, bo obiad na stole.
- Nie jestem głodna. Muszę wejść na facebooka i napisać do Kaśki!
- Jak chcesz.
Wbiegłam do pokoju i włączyłam laptopa. Gdy zalogowałam się na facebooka, omal nie zemdlałam. Nie mogąc uwierzyć własnym oczom, zaczęłam piszczeć i tarzać się po ziemi.
- Co tu się dzieję?- przerażona mama wbiegła do pokoju.
- Spójrz!- krzyknęłam.
- Co?
- No nie widzisz? " Jan Dąbrowski wysłał ci zaproszenie do znajomych"!!! Aaaaaaaa!!! 
- Rozumiem,że jesteś podekscytowana, ale bądź ciszej, bo umrę tu na zawał!
- Dobrze!
Nie mogąc uwierzyć w moje szczęście, rzuciłam się na łóżko i zatraciłam się w marzeniach... 


czwartek, 17 września 2015

4.

- Weronika wstawaj! Spóźnisz się- usłyszałam. Na początku, nie wiedziałam o co chodzi, ale po chwili sobie przypomniałam.
- Czemu mnie obudziłaś tak późno? - krzyknęłam i wbiegłam do łazienki.
Wzięłam szybki prysznic i w samej bieliźnie wbiegłam do pokoju. Otworzyłam szafę i się przeraziłam. Co mam założyć? Bez namysłu wyciągnęłam białą koszulkę " JDWear " i czarną, rozkloszowaną spódnicę. W pośpiechu rozczesałam włosy i zrobiłam lekkie loki. Złapałam torbę i zbiegłam po schodach. Po drodze złapałam jabłko. Przy drzwiach włożyłam na nogi trampki w kwiatki i wybiegłam z domu. 
Rzuciłam się biegiem w stronę autobusu i w ostatniej chwili do niego wskoczyłam. Mam nadzieję, że mój samochód jak najszybciej zostanie tu dostarczony, bo nie mogę tak co dzień biegać.

****

Weszłam na uczelnię. Była ona ogromna. wyciągnęłam z torby kartkę z planem. Sala 112. Rozejrzałam się dookoła. Gdzie mam iść? Zostało mi 5 minut do lekcji. Nagle ktoś zagrodził mi drogę.
- Szukasz czegoś?
- Tak, sali.
- Pokaż.. 112? Też mam tam teraz zajęcia.Choć.
- Dzięki - bąknęłam zawstydzona.
- Nowa?
- Tak..
- Filip.
- Weronika.
Większość drogi przebyliśmy już w milczeniu.
- To tutaj- Filip wskazał mi salę i wymijając mnie wszedł pierwszy i przywitał się z klasą. 
Pewnym krokiem ruszyłam w stronę sali.
- Hej - wszyscy spojrzeli na mnie z zaciekawieniem.
- O! Ty pewnie jesteś Weronika. Stań tu i się przedstaw, skarbie- usłyszałam głos profesorki.
- A, więc nazywam się Weronika Lisek i przyjechałam tu z Krakowa.
- Dziękuję, usiądź.

- Tutaj- usłyszałam szept. Dziewczyna w przedostatniej ławce, najwyraźniej mówiła do mnie. Szybkim krokiem udałam się w wyznaczone miejsce.
- Hej- szepneła.
- Cześć-
- Sara jestem. Ładna koszulka.
- Dzięki.
- Jesteś fanką Jasia?
- Tak.
- To masz szczęście.
- Jak to?
- Spójrz- dziewczyna wskazała w stronę drzwi,a ja zamarłam.
- Czy to..?!?!
- Tak.. Jan Dąbrowski we własnej osobie.
- On się tu uczy?
- Jak widzisz.
- O, matko!- czułam, że zaraz wybuchnę, jednak by nie zrobić czegoś głupiego, odetchnęłam głęboko.
- Coś mnie ominęło? - usłyszałam jego głos.
Zobaczyłam, że Jaś patrzy w moją stronę z zaciekawieniem.
- Tak. Nowa- Sara szturchnęła mnie,a ja wstałam.
- Weronika Lisek.
- Miło mi. Ładna koszulka- chłopak uśmiechnął się i udał się na swoje miejsce. 
Nogi trzęsły mi się jak by były z waty, osunęłam się na krzesło i odpłynęłam w nieznane, myśląc o Janku...



  

środa, 16 września 2015

3.

Niechętnie wstałam z łóżka. Spojrzałam na zegarek - 10.00. Wcześnie, ale i tak już nie zasnę. Zbiegłam po schodach do kuchni. Przy kuchence stałą mama. 
- Hej.Co tak ładnie pachnie?
- Naleśniki.
- Mmm, ... pychota.
- Co tak wcześnie ściongneło cię z łóżka? 
- Sama chciałabym to wiedzieć .
- No dobra. Siadaj i jedz.
- Jasne, dzięki.
- Jak ci się tu podoba?
- Jak na razie  obiecująco.
- To wspaniale. Stresujesz się? 
- Czym?
- Studiami.
- Nie. Czemu bym miała?
- Jesteś tu nowa, nie wiesz jacy będą twoi rówieśnicy.
- Olewam to. Nie obchodzi mnie zdanie innych.
- Pamiętaj, że to już nie gimnazjum.
- Dałam radę w liceum, to dam radę i tu.
- Oby.
- Oj, mamo. To tylko szkoła, jak każda inna.
- Obiecaj, że będziesz uważać. Warszawa to duże miasto i  jest niebespieczna.
- Obiecuję. Lepiej ci?
- Ani trochę.
- Wyluzuj, nie jestem już dzieckiem.
- Ale tak się zachowujesz.
- Nie prawda!
- Prawda!
- Dziękuję za naleśniki, pyszne.
- Co teraz będziesz robiła?
- A co to przesłuchanie?
- Nie, ale chciałbym wiedzieć.
- Ubiorę się, naszykuję i pójdę się przejść po mieście.
- Wykluczone.
- Bo?
- Nie znasz tego miasta.
- I co z tego? Jestem tu po to,żeby je poznać.
- Nie i koniec.
- Mamo..
- Nie!
- Co tu się wyprawia?- do kuchni wszedł tata.
- Mama nie pozwala mi iść się przejść..
- Ponieważ nie zna miasta.
- Ale to nie problem. Musi poznać. Możesz iść.
- Dziękuję, tato- wybiegłam z kuchni, słysząc jeszcze  oburzenie mamy, która w końcu jednak uległa...