środa, 16 września 2015

3.

Niechętnie wstałam z łóżka. Spojrzałam na zegarek - 10.00. Wcześnie, ale i tak już nie zasnę. Zbiegłam po schodach do kuchni. Przy kuchence stałą mama. 
- Hej.Co tak ładnie pachnie?
- Naleśniki.
- Mmm, ... pychota.
- Co tak wcześnie ściongneło cię z łóżka? 
- Sama chciałabym to wiedzieć .
- No dobra. Siadaj i jedz.
- Jasne, dzięki.
- Jak ci się tu podoba?
- Jak na razie  obiecująco.
- To wspaniale. Stresujesz się? 
- Czym?
- Studiami.
- Nie. Czemu bym miała?
- Jesteś tu nowa, nie wiesz jacy będą twoi rówieśnicy.
- Olewam to. Nie obchodzi mnie zdanie innych.
- Pamiętaj, że to już nie gimnazjum.
- Dałam radę w liceum, to dam radę i tu.
- Oby.
- Oj, mamo. To tylko szkoła, jak każda inna.
- Obiecaj, że będziesz uważać. Warszawa to duże miasto i  jest niebespieczna.
- Obiecuję. Lepiej ci?
- Ani trochę.
- Wyluzuj, nie jestem już dzieckiem.
- Ale tak się zachowujesz.
- Nie prawda!
- Prawda!
- Dziękuję za naleśniki, pyszne.
- Co teraz będziesz robiła?
- A co to przesłuchanie?
- Nie, ale chciałbym wiedzieć.
- Ubiorę się, naszykuję i pójdę się przejść po mieście.
- Wykluczone.
- Bo?
- Nie znasz tego miasta.
- I co z tego? Jestem tu po to,żeby je poznać.
- Nie i koniec.
- Mamo..
- Nie!
- Co tu się wyprawia?- do kuchni wszedł tata.
- Mama nie pozwala mi iść się przejść..
- Ponieważ nie zna miasta.
- Ale to nie problem. Musi poznać. Możesz iść.
- Dziękuję, tato- wybiegłam z kuchni, słysząc jeszcze  oburzenie mamy, która w końcu jednak uległa...
 

1 komentarz: